• Felietony klasy ósmej A

          • Prace domowe

             

             Wiele się ich pisze. Wiele ginie w mrokach niepamięci. Wiele z nich zasługuje na publikacje. Chciałabym wraz z Zespołem Humanistycznym naszej szkoły przedstawić całej społeczności szkolnej prace, które zasługują na publikację.

            Cykl zaczynamy od felietonów klasy ósmej A. Temat był bardzo aktualny - lekcje online. Warto przeczytać i dowiedzieć się, jak ten problem wygląda od strony uczniów.

             

            Przy okazji chciałabym w imieniu całego Zespołu Humanistycznego złożyć Wszystkim życzenia zdrowych, wesołych i optymistycznych świąt.

            Niech tym świętom przyświeca  myśl zawarta w wierszu Edwarda Stachury

            Człowiek człowiekowi bliźnim!

            Z bliźnim możesz się zabliźnić!

             

             

             

            autor Hana Herda klasa 8 A

             

            Zdalne nauczanie 

                 Długo zastanawiałam się, co napisać w tym felietonie. Dostałam temat, który z jednej strony mogę bardzo dobrze opracować, ale z drugiej nawet nie wiem, jak się do tego zabrać. Tematem mojej pracy jest zdalne nauczanie, na które na nasze nieszczęście (a przynajmniej na moje) trafiliśmy. Pandemia dała mi wiele do myślenia. Kiedy wróciliśmy do szkół na dwa miesiące po wakacjach, miałam dużą nadzieję, że społeczna kwarantanna mnie ominie i jakoś to będzie. Tymczasem, siedzę teraz w domu, na łóżku zawinięta w koc z psem obok siebie i myślę, w jaki sposób poprawnie napisać wypracowanie, jakie może być też na egzaminie, którym bardzo się stresuję. Zdaniem nastoletniej dziewczyny,  potrzebującej kontaktu z ludźmi, świeżego powietrza, ruchu i przede wszystkim czegoś do roboty, zdalne nauczanie jest istnym koszmarem. Spotkania ze znajomymi dozwolone są od godziny szesnastej, czyli od tej pory, kiedy zapada zmrok. Oznacza to, że najprawdopodobniej nie wyjdę z domu, bo moi rodzice się nie zgodzą na wyjście po ciemku. Świeże powietrze? Jeśli świeżym powietrzem nazwiemy to wdychane przez maskę, to mamy aż nadto tej wątpliwej przyjemności. Ruch na szczęście, chociaż i może nieszczęście, mam zapewniony, ponieważ chodzę na treningi. Niestety to nie zapewnia mi stu procentowego bezpieczeństwa, ale wydaje mi się, że warto.  

                 Skoro omówiłam już moje spostrzeżenia na ten temat, pomyślałam, żeby popatrzeć na to z jeszcze innej strony. Mój przyjaciel, który pisze prace na ten sam temat, podzielił się ze mną  spostrzeżeniami z jego perspektywy. W przeciwieństwie do mnie, nie ma on tak dużej potrzeby spotykania się ze znajomymi, jest introwertykiem. Czasami piszemy ze sobą lub rozmawiamy przez telefon i wiem, że dla niego jest to wystarczające, natomiast ja, łamiąc trochę przepisy (trochę, czyli godzinę), wychodzę się spotkać z przyjaciółką, bo myślę, że w przeciwnym razie w szybkim czasie stałabym się nie do zniesienia dla mojej rodziny, z którą mieszkam.  

                 Zdalne nauczanie ratuje też uczniowskie życie, to trzeba przyznać. Przedmioty ścisłe nie są moją najlepszą stroną. Matematyka, fizyka i chemia to moje trzy niechciane koleżanki. Myślę, że jak powiem, że podczas kartkówek i sprawdzianów korzystam z pomocy kalkulatora czy zeszytu, a nawet podręcznika nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem. Zresztą, kto by nie korzystał z szansy na dobrą ocenę? Na pewno nie ja. Przyznam nawet, że nauczanie zdalne i pandemia zbliżyły mnie do książek. Kiedy przeglądam Internet, pokazują mi się filmiki na podobny temat, zdjęcia i memy, które widziałam tydzień wcześniej, dlatego jedyne co mnie ratuje to słuchawki, ulubiona piosenka i książka.  Aktualnie fantastyczną przygodą są dla mnie czarodzieje, mugole, zakazany las, magiczne stworzenia, czyli każdemu z nas znany Harry Potter.  

                  Zastanawiam się czasami, co mogłabym robić teraz, gdyby koronawirus okazał się tylko moim złym snem, a cały świat funkcjonował tak jak jeszcze rok temu. Szczerze mówiąc, mam nadzieje, że się to niedługo skończy, ponieważ nowe tomy książek dojdą pewnie dopiero za tydzień. Wraz z przyjaciółmi chórem przyznaliśmy, że w tym roku święta Bożego Narodzenia nie niosą ze sobą już takiej samej magii. Idąc po ulicy, nie widzimy tylu stoisk z choinkami czy ozdobami świątecznymi. Dzieci na sankach to już rzadkość. Ludzie nie wychodzą z domu już tak chętnie na spacery. Zamiast oglądać grupki znajomych, obrzucających się kulkami ze śniegu, widzimy policjantów upominających nastolatków bez maseczek. I nie oszukujmy się, patrząc na to, chcielibyśmy cofnąć się do czasów, kiedy tata ciągną nas na sankach po grubej warstwie śniegu, mama kręciła wszystko telefonem i denerwowała się, kiedy próbowaliśmy obrzucić ją mokrą i zimną śnieżką. Wiele bym dała, żeby dziś -zamiast siedzenia w domu - biegać z psem po parku, spędzić na dworze czy w kawiarni czas z ludźmi, na których mi zależy i z rodziną.  

                  Kończąc wypowiedź, która mówiąc szczerze przypomniała mi całą siódmą klasę przed wirusem, chcę dopowiedzieć - cieszcie się chwilą. Żyje się tylko raz. Każdy dzień, który spędzicie w sposób mało produktywny, będzie dla was dniem straconym i sami będziecie z siebie niezadowoleni. Jeśli podczas zdalnego pokłóciliście się z kimś i nie macie jak tego wyjaśnić, niepotrzebnie się nakręcacie. Pamiętajmy, że to zawsze jest tak, że dwie osoby są przeciwko problemowi, a nie przeciw sobie. Myślę, że rady tego typu pomogą trochę przetrwać samemu w domu, niczym Kevin w Nowym Jorku i nawet podczas kwarantanny będziemy mogli cieszyć się życiem.  

             

            autor Weronika Kuczewska klasa 8 A

             

            Zdalne nauczanie- Felieton 

            Jak wiadomo nastały dla nas trudne czasy. Pandemia koronawirusa z czym wiąże się zdalne nauczanie. W mediach nie porusza się wiele tematów związanych z nauczaniem przez Internet, a możemy spotkać w większości wypowiedzi od osób, które jego nawet nie doświadczyły. A jak z punktu widzenia uczniów?  

            W zeszłym roku- po prostu bajka. Tak naprawdę 4 miesiące odpoczynku i czasu na rozrywkę. Nikt nie spodziewał się, że pozostaniemy w domach do końca roku szkolnego, a tym bardziej, że po 2 miesiącach ósmej klasy znów wrócimy do naszych domów. Niestety lekcje zdalne mają mnóstwo minusów przez co nawet świetnie prowadzona lekcja potrafi nas niczego nie nauczyć. W zeszłym roku, tak naprawdę tylko część nauczycieli prowadziło zwykłe lekcje. Zwykle dostawaliśmy notatki i zadania domowe, w których i tak już tonęliśmy. A jak to wygląda w tym roku?

            Prawie wszyscy nauczyciele we wrześniu i październiku tak pędzili z tematami, że praktycznie nikt nic z nich nie wyniósł. A jak z lekcjami zdalnymi? Jedyne tak naprawdę co się zmieniło to to, że mamy normalne lekcje zgodnie z terminarzem. Innym problemem zdalnego nauczania są sprawdziany, kartkówki czy pytanie na ocenę. Niestety, ale nie znam osoby, która chociaż raz by nie ściągała na kartkówce czy innej pracy. Tak samo z pytaniem. Powiesz, że nie działa ci mikrofon, problem z głowy. Tak niestety postępuje większość z nas. Najśmieszniejsze jest dla mnie to, że tak naprawdę oceniany jest Internet i sprzęt ucznia, a nie jego zdolności. Sama miewam przypadki, że mój Internet zawodzi, przez co wyrzuca mnie z zajęć czy kartkówek i sprawdzianów. Co w takim przypadku? Nie zrobisz nic. Czekasz i czekasz, kiedy twój kochany Internet wróci. 

            W tym roku rocznik 06/07 czeka egzamin ósmoklasisty. Niby mniejsze wymogi, mniej lektur, ale bądźmy szczerzy. Co nam to da? W zeszłym roku wyniki ósmoklasistów nie powalały. Obstawiam, że będzie też tak w tym roku. I tak mój rocznik bardzo ucierpiał, ponieważ prawdziwej nauki mięliśmy tak naprawdę 6 miesięcy w tamtym roku szkolnym. Nauczanie zdalne nawet nie dorasta do pięt prawdziwemu nauczaniu w szkole. Czy ktoś o tym mówi w gazetach, programach telewizyjnych czy wywiadach? Nie. 

            Moim zdaniem każdy z nas zapamięta ten okres jako jeden z najcięższych lat nauki. Pewnie nasze dzieci będą nam zazdrościć - tyle wolnego czasu -,, ale nie wiedzą, jak to wyglądało z naszej perspektywy. 

             

             

            autor Eryk Wesołowski klasa 8 A

             

             “Zdalne nauczanie w dobie koronawirusa - jak to funkcjonuje?” 

            Świat ogarnęła pandemia SARS-CoV-2. Jej skutki odczuwamy wszyscy. Zajęć nie prowadzą szkoły i uczelnie. Odbywają się one zdalnie. 

            Od 12 marca 2020r. rząd podjął decyzję o zawieszeniu działalności szkolnych placówek. Uruchomiono specjalne platformy ułatwiające pracę uczniom i nauczycielom. Musieliśmy wszyscy oswoić się z nową rzeczywistością. Na początku, takie nauczanie mogło przysporzyć niektórym wiele kłopotów. W domu mógł być jeden komputer, a użytkowników kilku. Pojawiały się problemy z łącznością. Przy takim nauczaniu trudno było o koncentrację i motywację do pracy. Z czasem przywykliśmy do nowej sytuacji i nauczyliśmy się w niej funkcjonować. Okazało się, iż nie trzeba wstawać wcześniej, szykować się, jeść śniadanie, dojeżdżać do szkoły. Można to zrobić chwilę przed rozpoczęciem zajęć albo usiąść przed monitorem w piżamie. Tylko to, według mnie, można nazwać plusami. Dla mnie taka zdalna nauka jest mniej komfortowa. Przede wszystkim brakuje kontaktu z rówieśnikami i nauczycielami. Bardzo długo siedzę przy komputerze. Poza lekcjami, poszukuję rozwiązań, odpowiedzi na przeróżne zagadnienia, ponieważ zajęcia są krótkie i niekiedy brakuje czasu, aby przedyskutować problem z nauczycielem. Chociaż nie narzekam, świetnie radzę sobie z nauką. Obawiam się tylko czy w ten sposób przyswoję wiedzę na tyle dobrze, aby bez problemu zdać egzamin końcowy. 

            Mam nadzieję, jak my wszyscy, że to niedługo się skończy. Wrócimy do normalnych zajęć, pracy, spotkań. Na razie zdrowie nas wszystkich jest najważniejsze i o to musimy zadbać. Nie sądziłem, że można tęsknić za szkołą - w myśl przysłowia: “Ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz!” 

             

             

             

            autor Aleksandra Piotrowska klasa 8 A

             

            Nauka zdalna, czyli absurd na absurdzie, absurdem pogadania. 

            Jak wszyscy wiemy, przez obecną sytuację na świecie my uczniowie musieliśmy przejść na zdalne nauczanie. Niby super, ale jak każda sprawa, ma dwie strony medalu. Z jednej jest czasem tak zabawnie, że można się przekręcić ze śmiechu, a z drugiej strony często siedzimy zdołowani do północy odrabiając zadane prace. Czy z waszej perspektywy wygląda to podobnie? 

            Wiele osób próbuje nam wmówić, że lepiej wrócić do szkoły, ponieważ w domu jest nudno i nic się nie dzieje. Ale to nieprawda. Na pewno każdy z nas spotkał się z niewyciszonym mikrofonem przez koleżankę, kolegę, czy nawet przez nas samych. Jeśli chodzi o mnie to przed każdym udzieleniem odpowiedzi muszę uciszać cały dom, aby akurat przez te 3 sekundy nie było słychać gadającej przez telefon siostry, mamy na konferencji, czy np. sąsiadki, która przyszła pożyczyć cukier. 

            I kiedy zdasz sobie sprawę, że niemal każdy przechodzi przez to samo co ty, od razu pojawia się ulga i uśmiech na twarzy. Takie sytuacje po prostu są dla nas śmieszne przez to, że sami staramy się ich uniknąć. Niestety, aby utrzymać ciszę w domu trzeba się nieźle nagimnastykować. W szczególności, kiedy dzielimy pokój z naszym rodzeństwem. Czasami mam nawet wrażenie, że nauczyciele zmawiają się za naszymi plecami i jednocześnie wywołują nas do odpowiedzi. I w tym momencie trzeba szybko obmyślić plan. Podczas gdy jedno udaje, że rozmyśla nad odpowiedzią, drugie szybko mówi co wie i na odwrót. Oczywiście nie zawsze się udaje i gdzieniegdzie można usłyszeć resztki odpowiedzi rodzeństwa, ale przecież liczą się chęci. Jednak są też sytuacje, na które nie mamy wpływu. Dobrym przykładem jest nasz sąsiad, który po dziesięciu latach przypomniał sobie o remoncie. Wtedy podczas odpowiedzi słychać tylko wiertarkę, młotek oraz twój głos usiłujący się przez nie przebić. Są też i takie momenty, kiedy nasz internet zacznie płatać nam figle. Aktualnie odpowiadający uczeń lub nauczyciel brzmią „metalicznie” jakby z piekła rodem, a nasze uszy wołają o pomstę do nieba. Wtedy szybko klikamy i staramy połączyć się z powrotem, ale często musimy czekać, bo nauczyciel nawet nie zauważył naszego zniknięcia z lekcji. Wisimy sobie wtedy w kolejce do dołączenia do zajęć. 

                  Zmorą bywają również zwierzaki. Moje kotki kochają mnie najbardziej właśnie podczas lekcji. Kładą się na zeszytach. Przytulają. Po to by za chwilę drapać łapką w drzwi, żeby sprawdzić co się dzieje w innym pokoju. Czasem wpadną do pracy mojej mamy, czasem na WF do mojej siostry, po to żeby zaraz wrócić z powrotem na lekcję matmy. I tak w kółko. Muszę otwierać i zamykać drzwi do szkoły, tzn. do mojego pokoju. Absurd. 

            Chociaż czasami sporo się dzieje i można się nieźle uśmiać, ostatecznie będą liczyć się efekty i wyniki. Trzeba opanować materiał, jak nie na lekcjach to popołudniami, zdobyć oceny, być przygotowanym i nie ma rady. Najgorzej mamy my - ósmoklasiści. Egzaminy trzeba napisać i tyle. Oczywiście same chęci do nauki nie wystarczą. Często nauczyciele tak pędzą z materiałem, że trudno to zdążyć zapisać, a co dopiero zrozumieć. Oczywiście nikt nie chce się do tego przyznać, dlatego po głuchej ciszy nauczyciele uznają, że wszyscy są gotowi, aby przejść do następnego zadania. Nauczyciel wywala rozwiązanie w kosmos i pędzi sobie dalej. Niczym Struś Pędziwiatr. A Ty zostajesz z pustym monitorem. No bo po co być na tyle sprytnym i zrobić zdjęcie w porę? Gorączkowo szukasz pomocy na grupie klasowej, ale każdy jest w tej samem sytuacji. Nie zdążył przepisać. Jeden akurat jeszcze spał, drugi jadł spóźnione śniadanie, a trzeci nawet nie wie jak się nazywa. Absurd. 

            Dobrze, załóżmy, że mamy notatki, rezerwujemy sobie trochę czasu, zasiadamy do biurka do pracy domowej i odczytujemy pierwsze pytanie. I przychodzi myśl. „Hmm… Chyba mi się nie chce, dziś nie mam nastroju, przecież jutro też jest dzień!”. A tu nagle deja vu. Wczoraj było to samo, a termin jest już dziś. I tu dla niektórych pojawia się zbawienie. Internet. On nas nigdy nie zawiedzie. Motywacja, czacha aż paruje, chwila działania i praca ląduje u nauczyciela. 

            Wiele można by pisać na ten temat, ale na koniec dodam taką małą radę. Nie dajcie się zastraszyć tą ilością zadań i sprawdzianów. Znajdźcie sobie czas zarówno na odpoczynek jak i na naukę. Jak już dołączacie do lekcji online, to nie marnujcie swojego czasu i wynieście z nich jak najwięcej. Oczywiście również możemy się pośmiać, bo jest wiele powodów. Ale pamiętajmy, że siedzenie na telefonie podczas lekcji, nie ma sensu, bo ani nie można się skupić na nauce, ani na rozrywce! 

            Pamiętajcie egzaminy tuż tuż… 

      • Kontakt

        • Szkoła Podstawowa nr 312 im. Ewy Szelburg - Zarembiny
        • sp312@edu.um.warszawa.pl
        • 022 671-11-66 - SEKRETARIAT 022 613-93-44 - SP 312 UMIŃSKIEGO 11 FAX 022-672-19-50
        • ul. Umińskiego 12, 03-984 Warszawa
        • GODZINY PRACY SEKRETARIATU PRZYJĘCIA INTERESANTÓW: 8.00-10.00 i 12.00-16.00
    • Galeria zdjęć

        brak danych